piątek, 9 kwietnia 2021

Akademia Mrocznych Zaklęć. Próby śmierci. | K. F. Breene, Shannon Mayer

Akademia Mrocznych Zaklęć. Próby śmierci. | K. F. Breene, Shannon Mayer

 Przeczytałam: 09.04.2021
Autor: K. F. Breene, Shannon Mayer
Ilość stron: 250
Czytałam: książka papierowa

Tytuł tej książki brzmi kusząco - Akademia Mrocznych Zaklęć. Okładka również jest przepiękna i nie mogłam nią oka nacieszyć. Niestety po przeczytaniu całości, lekko się zawiodłam. 

Książka opowiada o osiemnastoletniej Wild, odważnej i silnej dziewczynie, która wiedzie życie na farmie razem ze swoim młodszym rodzeństwem oraz ojcem. Pewnego dnia zjawia się facet, a wtedy życie nastolatki obraca się do góry nogami. Musi zmierzyć się z czymś niewiarygodnym, czymś, co sądziła, że ma prawo bytu tylko w bajkach. Z czasem jednak coraz częściej zadaje sobie pytanie - czy magia naprawdę istnieje?

Szybko podejmuje decyzje i postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. Ścina włosy, maskuje swoje kobiece kształty i rusza na prawdziwe Próby śmierci, aby w ten sposób chronić swoją rodzinę.

Cała historia strasznie mi się dłużyła, mimo że książka ma jedynie 250 stron. To naprawdę mało, jak na fantastykę (moim zdaniem). Zanim Próby śmierci się rozpoczęły minęła może nawet i połowa książki, a ja już zdążyłam trochę się wynudzić i zmęczyć. Liczyłam na naprawdę sporą dawkę magii, mocne przybliżenie przedstawionego świata i ciekawych, ujmujących bohaterów. Niestety we wszystkim czuję duży niedosyt.

Czuję, że potencjał nie został tu w stu procentach wykorzystany, a szkoda, bo pomysł był dobry, nawet bardzo dobry. Uważam, że książka jest za krótka, a przecież można było nadać temu wszystkiemu więcej barw, więcej życia. 

Ogólnie może nie jestem zachwycona, aczkolwiek jestem jednocześnie pewna, że sięgnę po kolejny tom, jak tylko się pojawi. Być może ten pierwszy tom to tylko nudna część, przez którą należało przejść, żeby później dostać coś lepszego. Nie wiem. Po prostu liczę, że dalej będzie już tylko lepiej. Oby. Myślę, że warto dać drugą szansę.

Moja ocena: 6/10

środa, 31 marca 2021

Dorośli | Marie Aubert

Dorośli | Marie Aubert

Przeczytałam: 10.01.2021
Autor: Marie Aubert
Ilość stron: 144
Czytałam: ebook/legimi

Jest to historia o czterdziestoletniej Idzie, która chciałaby mieć dzieci, jednak nie ma męża. Wyjeżdża na kilkudniowe wakacje rodzinne. Tam dowiaduje się, że jej siostra jest w ciąży i to w jakiś sposób dotkliwie wpływa na główną bohaterkę.

Książka krótka, ale bardzo treściwa. Porusza wiele tematów, ale głównie ukazuje sposób traktowania bezdzietnych singielek w średnim wieku. Ida w wielu kwestiach była pomijana, jakby jej zdanie się nie liczyło. Matka widocznie faworyzowała młodszą córkę, która miała męża i właśnie zaszła w ciążę. Jest to historia o zaburzonych relacjach rodzinnych, skłaniająca do refleksji i myślę, że każdy po przeczytaniu tej pozycji wyciągnie jakieś wnioski.

Książka pełna jest smutku, żalu, rozgoryczenia, zagubienia i złych decyzji. Sądzę, że również w ten sposób uczy, jak nie powinno się w niektórych sytuacjach postępować.

Myślę, że to jedna z tych książek, którą powinno przeczytać się chociaż raz, ponieważ otwiera oczy.

Moja ocena: 8/10


wtorek, 30 marca 2021

SKAM 3 Isak | Julie Andem

SKAM 3 Isak | Julie Andem

Przeczytałam: 02.01.2021r.
Autor: Julie Andem
Ilość stron: 176
Czytałam: książka papierowa


Jest to scenariusz trzeciego sezonu serialu norweskiego Skam. Ze względu na to, że trzeci sezon ciągle jest moim ulubionym, postanowiłam sięgnąć po ten scenariusz jako pierwszy (do pozostałych sezonów również został wydany).

Może w skrócie, o czym jest ten sezon? 

Nastoletni Isak Valtersen odkrywa swoją seksualność. Zakochuje się w Evenie, dwa lata starszym chłopaku ze szkoły, mierzącym się ze swoimi problemami, które wpływają na jego życie i jak się okazuje, Isaka również. Isak staje także przed wyzwaniem powiedzenia bliskim o swojej orientacji seksualnej.

Książka zawiera nigdy nienagrane sceny i wycięte dialogi, które po przeczytaniu fajnie dopełniają całą historię. Znajdziemy również komentarze twórczyni Skam, Julie Andem, oraz jej niepublikowane wcześniej notatki.

Uwielbiam te fragmenty, w których Julie daje jakieś wskazówki aktorom. Robi to czasem w taki zabawny sposób, dając też im niekiedy sporo swobody przy scenach. 

Wracając do fabuły... Uważam, że jest to ogółem serial wręcz obowiązkowy dla każdego (scenariusz to miłe uzupełnienie). Otwiera oczy na wiele spraw. Czy to jeśli chodzi o Isaka i jego odnalezienie się ze swoją orientacją seksualną, przełamanie strachu, otworzenie się przed przyjaciółmi. Czy o Evena, ponieważ problem, z którym on się zmaga uderza nas prawie pod sam koniec i uświadamia nam wiele rzeczy, ale też pokazuje, jak podejść do takiej sprawy właściwie.

  Naprawdę polecam każdemu nie tylko ten sezon, ale każdy, bo każdy porusza jakiś bardzo ważny temat.

Moja ocena: 10/10

Mirror, mirror | Cara Delevingne

Mirror, mirror | Cara Delevingne

Przeczytałam: 24.01.2021
Autor: Cara Delevingne
Ilość stron: 384
Czytałam: książka papierowa


Bohaterowie Mirror, mirror muszą mierzyć się z różnymi, ich osobistymi problemami oraz brakiem akceptacji. Książka porusza temat alkoholizmu, zaburzeń odżywiania, agresji, orientacji i więzienia. 

Czwórka przyjaciół zakłada zespół, dzięki któremu stają się mniejszymi odludkami i z czasem czują większą akceptację, przynajmniej ze strony rówieśników. Wszystko może wydawać się cudowne, jednak do pewnego dnia. Gdy okazuje się, że Naomi (przyjaciółka z zespołu) zaginęła, wszystko zaczyna się komplikować i sypać. Wtedy właśnie zaczyna się cała historia - dwa tygodnie po zaginięciu.

Razem z Redem, Leo i Rose zastanawiamy się, co przydarzyło się Naomi. Odkrywamy wspólnie sekret, tajemnicę i łączymy kropki. Szczerze przyznam, że miałam swoich osobistych podejrzanych w tej sprawie, na początku sądziłam, że Naomi sama sobie wyrządziła krzywdę, a na samym końcu jednak trochę się zdziwiłam.

Styl pisania autorki jest bardzo lekki i dosyć przyjemny, lecz i tak początkowo ciężko mi przychodziło wkręcenie się w historię. Przyznam również, że czasem denerwowało mnie przesadne używanie wulgaryzmów.

Ogólnie jest to ciekawa książka, która poza odkrywaniem tajemnicy, skupia się również na problemach bohaterów i pokazuje ich rozterki. Nie jest to pozycja, która mnie zachwyciła i do której wrócę, ale nie uważam, abym straciła czas. Dobrze się bawiłam i to tyle.

Moja ocena: 6/10

Harry Potter i Kamień Filozoficzny | J.K. Rowling

Harry Potter i Kamień Filozoficzny | J.K. Rowling

Przeczytałam: 13.02.2021r.
Autor: J. K. Rowling
Ilość stron: 382
Czytałam: książka papierowa


Wielu już pewnie przeminął szał na Harrego Pottera, ale moja przygoda z nim dopiero się rozpoczyna. Mój cel to skończenie całej serii w tym roku.

Jestem jedną z tych osób, co najpierw obejrzały wszystkie filmy, a potem po wielu namysłach wreszcie sięgnęły po książkę. Wcale tego nie żałuję, ponieważ świetnie się bawiłam przy czytaniu o chłopcu z blizną na czole, którego ciotka i wuj uważają jego świat za zgorszony. Przybywa po niego gajowy Hogwartu i zabiera go, by wreszcie dołączył do szkoły, zaczął swój pierwszy rok.

Jestem pod tak wielkim wrażeniem, że naprawdę nie rozumiem, dlaczego zawsze tak się broniłam przed przeczytaniem słynnego Pottera. Oczarowała mnie cała historia i każda postać. Pokochałam ten magiczny świat.

Klimat przedstawionego świata jest tak dobry i urzekający, że sama chciałabym się tam przenieść (tak, tak, wiem że czyha tam sporo zła). Opis tego wszystkiego jest przyjemny. Ja osobiście lubiłam czytać o samym Hogwarcie, jego wyglądzie i otoczeniu. 

Bohaterowie są bardzo dobrze rozpisani i nie muszę ukrywać, że polubiłam ich niemal od razu. Najbardziej urzekł mnie chyba Ron. Cała jego rodzina jest naprawdę urocza.

Lubiłam to jak bohaterowie odkrywali tajemnicę. Cała fabuła, jak dla mnie cudowna. 

Niby książka skierowana głównie do dzieci, jednak uważam, że każdy, nieważne w jakim wieku spędziłby przy niej miło czas. Jest to wartościowa pozycja. Ukazuje prawdziwą przyjaźń, ciężkie sytuacje rodzinne, wiele magii, w którą czytelnik może śmiało uwierzyć i dobre, inspirujące podstawy relacji (nie wiem, jak to ująć).

Na sam koniec mogę wspomnieć, że książka jest tysiąc razy lepsza niż film! Po przeczytaniu, jeszcze raz obejrzałam i dopiero wtedy zauważyłam, że brakuje w filmie wyjaśnienia niektórych sytuacji.

Moja ocena: 10/10

Współlokatorzy | Beth O'Leary

Współlokatorzy | Beth O'Leary



Przeczytałam: 07.01.2021r.
Autor: Beth O'Leary
Ilość stron: 432
Czytałam: e-book/Legimi

Moja przygoda z tą książka trwała około trzy dni. Czytałam ją nocami (więc w sumie trzy noce), gdy nie mogłam usnąć, a do głowy wpadł mi pomysł, żeby spróbować z ebookami. Do tej pory sięgałam jedynie po książki w wydaniu papierowym. 

Książka znalazła jakieś swoje miejsce w moim sercu, dlatego że pomogła przekonać mi się do ebooków.

No i okładka według mnie jest naprawdę ładna!

Zrozpaczona Tiffy szuka taniego lokum, ponieważ nie ma zbyt dużo pieniędzy. Pracuje w wydawnictwie, ale nie płacą tam najlepiej. Trafia na dziwną ofertę wynajmu pokoju, a właściwie dzielenia go w nietypowy sposób. Do niej należy dom nocą i w weekendy, ale na tygodniu w ciągu dnia musi przebywać poza tymi czterema ścianami. Wtedy dom należy do jej współlokatora - Leona.

To naprawdę dziwne mieć współlokatora i nigdy go nie poznać. Nigdy go nie zobaczyć. Nie wiem, czy osobiście nie popadłabym w paranoję. 

Fabuła z początku wydawała mi się dziwna i nudna przede wszystkim, ale im dalej brnęłam, tym bardziej mi się podobało. Jest to lekka, przyjemna historia o Tiffy i Leonie, którzy zmagają się ze swoimi prywatnymi problemami i zostawiają sobie karteczki z wiadomościami w całym domu, zalepiając nimi wszystko, co możliwe. Po pewnym czasie spotykają się twarzą w twarz i zaczyna się naprawdę sporo dziać.

Tiffy jest kolorową postacią, mimo swojego problemu. Ubiera się w dziwne rzeczy, zazwyczaj do siebie nie pasujące,  ze sklepów charytatywnych. Ma super charakter - czasem była naprawdę zabawna. 

Leon jest bardziej takim odlutkiem (tak wywnioskowałam), ale Tiffy jest zbyt kolorowa, żeby on pozostał szary, kiedy ich znajomość się rozwija - tak to określmy.

Ogólnie chciałabym powiedzieć, że książka spodobała mi się, chociaż na początku specyficznie do niej podchodziłam. Bywały momenty, że naprawdę się roześmiałam i w końcu polubiłam bohaterów (nie wszystkich co prawda). Jest lekka i przyjemna w czytaniu, a także na tyle intrygująca, by się zanurzyć z nią w kocu i spędzić miły wieczór (w moim przypadku trzy miłe noce).

Jest prosta (to mi się nasuwa na myśl, nie wiem dlaczego), dlatego nie poleciłabym jej osobom, które lubią intrygi - chociaż taki jeden intrygant w tej książce oczywiście się znalazł.

Książka jest również bardzo przewidywalna, ale nie zabiera to przyjemności z czytania, jeśli ktoś też tak się nastawi. Zakończenie to nie jakieś wielkie zaskoczenie, przez które aż powiedziałam z oszołomieniem WOW. Spodziewałam się takiego końca, ale nie zawiodłam się, bo na to liczyłam. 

Prawdopodobnie się powtórzę, ale jest to lekka, przyjemna historia, którą łyknęłam przez bezsenne noce. Jeśli ktoś lubi takie książki, które sprawią przyjemność, ale nie zawrócą w głowie, to zachęcam sięgnąć po Współlokatorów.

Oh... muszę jeszcze wspomnieć o tym, co mi się od razu nie spodobało i nadal podtrzymuję zdanie. Mianowicie chodzi o zapis dialogów z perspektywy Leona. Wyglądało to w ten sposób, że było imię bohatera, dwukropek i wypowiedź. Jakoś strasznie mnie to drażniło, ale z czasem starałam się to ignorować. Bo wiecie o co mi chodzi, no nie? O to chodzi - Leon: *i tutaj to co on mówi*. I tak każda jego rozmowa z jego perspektywy wygląda.

Moja ocena: 6/10

Copyright © Co czytam? , Blogger